GRUZJA 2006 - Góra Kazbek (5048 m.n.p.m.)

 

     

sobota 11 marca 2006

Zginęli w Kaukazie


- Po dniach piekielnej śnieżycy, mgły, przed nami ukazuje się Kazbek. To jest właśnie on – takie były ostatnie słowa księdza Dariusza Sańko, zapisane na taśmie filmowej. Na stokach Kazbeku w Kaukazie ksiądz Dariusz zginął razem z księdzem Szymonem Klimaszewskim, przez lata jego towarzyszem podróży po Azji i Europie.

Ksiądz Dariusz i ksiądz Szymon podjęli wyprawę na Kazbek, jeden z najwyższych szczytów Kaukazu, wysokości 5033 mnpm, 12 lutego tego roku. Swoją wspinaczkę rejestrowali kamerą. Od lat wspólnie podróżowali – zjeździli Azję, pływali po Bajkale, opłynęli Morze Czarne, byli w najdalej na północ wysuniętych zakątkach Norwegii. Dwa lata temu odbyli podróż swojego życia, płynąc kajakiem przez całą długość rzeki Leny na dalekiej Syberii.

- Często się go pytałam, czy się nie boi tych wypraw, przecież naraża życie – mówi Ewa Bohdanowicz, znajoma księdza Dariusza z Giżycka. – Odpowiedział mi, że w ten sposób poznaje samego siebie, swoje słabości. Że człowiek może wszystko kupić za pieniądze, ale nie przekupi natury.

Księża poznali się podczas wspólnej pracy w diecezji ełckiej. Obaj byli zapalonymi podróżnikami i sportowcami. Ksiądz Szymon do perfekcji opanował jazdę na rowerze, ksiądz Dariusz szczególnie upodobał sobie kajakarstwo. Swoimi pasjami obaj zarażali młodych ludzi, którzy tłumnie garnęli się do charyzmatycznych kapłanów. Organizowali dla nich biwaki, wycieczki w góry, rajdy rowerowe, spływy kajakowe

- Poszłam na SKS z "kosza", ale po pierwszym treningu zrezygnowałam – mówi Paulina Zabiałowicz z Giżycka. – Ale potem znów zaczęłam chodzić. To ksiądz Darek powiedział mi, że jeśli się czegoś pragnie, to można to zdobyć. On to, czego chciał, to miał.

Ksiądz Dariusz zdobył sobie wśród młodzieży wielki autorytet. Kiedy podjął pracę w parafii pod wezwaniem Świętego Ducha Pocieszyciela w Giżycku, z roku na rok rosła liczba ministrantów. Pojawili się wśród nich także chłopcy z rozbitych rodzin, przeżywający problemy, którzy dotąd stronili od kościoła.

- Ksiądz Darek umiał nadawać na tych falach, które młodzież odbierała – mówi ks. Kazimierz Gryboś, proboszcz parafii Świętego Ducha Pocieszyciela w Giżycku. – Oni traktowali go jak ojca. Mieli do niego zaufanie, dzielili się z nim swoimi kłopotami. Kontakt z nim ich zmieniał.

W sierpniu ubiegłego roku ksiądz Szymon zdecydował się jechać do katolickiej parafii w Gruzji. I tam swoją pasją do sportu zaraził młodych. I tam niedługo trzeba było czekać, by zwiększyła się liczba ministrantów.

- To był taki sportowiec, jeździł, skakał na rowerze, dzieci się cieszyły – mówi ks. Jerzy Szymrowski, proboszcz parafii Narodzenia Matki Bożej w Vale. – Nie spotkałem księdza, który z takim zapałem przyjechał do Gruzji. Uczył się języka, od rana do wieczora przychodził do mnie z pytaniami – jak to powiedzieć, jak się wymawia takie a takie słowo.

W lutym ksiądz Szymon zaprosił przyjaciela do Gruzji. Pojechali w Kaukaz. Zdecydowali się zdobyć Kazbek, trudny szczyt, na którego osiągnięcie latem potrzeba dwóch dni, a wejścia zimowe są bardzo rzadkie. Księża byli jednak dobrze przygotowani do wspinaczki. Szli sześć dni. Ostatnie zdjęcia kamerą zrobili w schronisku na wysokości ponad trzech tysięcy metrów, 17 lutego. Tego dnia mieli zakończyć wyprawę. Kiedy nie wrócili, polska ambasada podjęła starania o akcję ratunkową. Gruzińscy ratownicy znaleźli ciała księży powiązane liną.

- W piątek byli już prawie pod szczytem – mówi ks. Jerzy Szymrowski. – Ksiądz Darek szedł pierwszy. Upadł. Z pozycji ciał, kiedy ich znaleźli, można było się domyślać, że ksiądz Szymon czołgał się do niego, żeby mu pomóc.

 źródło: http://uwaga.onet.pl/1318078,1,archiwum.html

 


Polscy księża zginęli na Kaukazie

W górach Kaukazu ratownicy odnaleźli ciała dwóch polskich księży z diecezji ełckiej - Szymona Klimaszewskiego i Dariusza Sańki. Księża zginęli podczas próby zdobycia trudnego szczytu Kazbeg w Gruzji

Wyszli w góry w poniedziałek 13 lutego z miasteczka Kazbeg. Mieli wrócić w piątek. - O tym, że nie wrócili na czas, w niedzielę w nocy powiadomili ambasadę ich znajomi - mówi Wacław Szczurski, pierwszy radca ambasady RP w Tbilisi. - Natychmiast przystąpiłem do organizowania akcji ratowniczej, w skład której weszli doświadczeni Gruzini, którzy doskonale znali ten rejon Kaukazu. Mieliśmy do dyspozycji helikopter, wszystko przebiegało bardzo sprawnie - zapewnia.

Kazbeg jest bardzo trudnym szczytem, latem wejście na niego zajmuje dwa dni. Zimą nikt nie próbuje go zdobywać. Polscy księża dobrze przygotowali się do wspinaczki - mieli raki, byli związani linami. - Mimo to była to ryzykowana wyprawa. Gdybym wiedział, że chcą tam iść, odradziłbym im to - mówi Szczurski, który znał jednego z księży.

Księża zaczęli wspinaczkę w mieście Kazbeg na wysokości 2,5 tys. m. Idąc na szczyt, odwiedzili leżący na szlaku klasztor, w którym mieszka kilku mnichów, i to właśnie oni po raz ostatni widzieli ich żywych.

- Obóz ekipy ratowniczej założyliśmy na wysokości 3,7 tys. m - mówi Wacław Szczurski. - Dwie i pół godziny marszu wyżej alpiniści znaleźli najpierw plecaki i kurtkę jednego z księży. Ich ciała wypatrzyliśmy z helikoptera. To było na 4,2-4,4 tys. m - opowiada sekretarz ambasady.

Zdaniem Szczurskiego alpiniści zginęli, ponieważ załamała się pogoda. - Nocą temperatura spadła do minus 30 stopni, spadły też 2 m śniegu. To cud, że odnaleźliśmy ich ciała - mówi.

Obaj alpiniści byli księżmi diecezji ełckiej. Szymon Klimaszewski miał 28 lat, do sierpnia pracował w giżyckiej parafii św. Anny. - Zawsze ciągnęło go na misje, dlatego w sierpniu na własną prośbę pojechał do Gruzji - mówi ks. Antoni Skowroński, rzecznik prasowy ełckiej kurii. - Pracował w mieście Arali, uczył się języka i poznawał kulturę kraju.

Dariusz Sańko miał 37 lat, pracował w parafii św. Aleksandra w Suwałkach. Był doktorem teologii, w Rzymie zrobił licencjat z filozofii. Wykładał w ełckim seminarium duchownym. Uwielbiał podróżować, chodził po górach, pływał kajakiem, nurkował.

- Przyjaźnili się, razem przeżyli wiele wypraw, m.in. na Bajkał - mówi ks. Skowroński.

Ełcka kuria chce sprowadzić ciała obu księży do Polski. Rodzina księdza Klimaszewskiego mieszka w Suwałkach, księdza Sańki - w Sokółce

Joanna Wojciechowska

(22.02.2006)

źródło: http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,50221,3178303.html


Kazbek ich pokonał

Ksiądz Darek lubił trudne wyzwania. Ale cierpliwości Pana Boga nigdy na próbę nie wystawiał. - Do każdej wyprawy był perfekcyjnie przygotowany - opowiada ks. Zbigniew Chmielewski, przyjaciel Dariusza. - Nie był typem ryzykanta.

Wczorajsza informacja, że dwaj mężczyźni znalezieni w Gruzji, w górach Kaukazu, to właśnie Dariusz Sańko i Szymon Klimaszewski, spadła na suwalskich księży jak grom z jasnego nieba.
- Nie mogę w to uwierzyć - wyznaje ks. Lech Łuba, proboszcz jednej z suwalskich parafii. - Obu bardzo dobrze znałem i niesłychanie ceniłem.
Ks. Sańko pracował od ubiegłego roku w parafii pw. św. Aleksandra. Ks. Klimaszewski pochodził natomiast z Suwałk.
Na Kazbek - jeden z najwyższych kaukaskich szczytów (5033 metry) wyruszyli w końcu ubiegłego tygodnia. Alpiniści określają górę, jako jedną z najtrudniejszych do zdobycia w tej części świata. Wiele niemal pionowych ścian, które pokonać mogą jedynie najlepsi wspinacze oraz zmienne warunki atmosferyczne sprawiają, że na szczyt wchodzą tylko nieliczni.

Ślad po nich zaginął
Niedługo po rozpoczęciu wyprawy po księżach wszelki ślad zaginął. Przestali odbierać telefony komórkowe, nie dawali żadnego znaku życia. Miejscowe służby ratownicze rozpoczęły poszukiwania. Najpierw natrafiono na porzucone plecaki i część sprzętu. We wtorek odnalezione zostały ciała. Wczoraj polski konsul w Gruzji potwierdził tożsamość mężczyzn.
Dariusz Sańko miał 37 lat. Pochodził z Sokółki. Święcenia kapłańskie otrzymał osiem lat temu. Był gruntownie wykształcony. Posiadał dwa doktoraty. Wykładał filozofię w seminarium duchownym w Ełku. Szymon Klimaszewski urodził się w Suwałkach 29 lat temu. Od kilku miesięcy przebywał na misji w Gruzji.
- To Darek zaraził Szymona tą swoją wielką pasją - opowiada ks. Łuba. Zaliczyli wiele różnych szczytów, przepłynęli kajakiem jezioro Bajkał, przemierzali Syberię, próbowali w ciągu jednego dnia wejść na Mont Blanc.
Ksiądz Darek swoje wyprawy organizował długo i starannie. Wszystko musiało być perfekcyjnie przygotowane.
- Razem z Szymonem wymyślili, żeby zdobyć ten szczyt - ks. Chmielewski relacjonuje jedną z ostatnich rozmów z przyjaciółmi. - Była dobra okazja, bo Szymek pracował na miejscu. Darek nie dzielił się żadnymi obawami. Odniosłem wręcz wrażenie, że nie będzie to zbyt trudne zadanie.
Do suwalskiej parafii ks. Sańko miał wrócić "jak najszybciej". Czekało na niego mnóstwo pracy. Właściwie już dzisiaj powinien zająć się swoimi normalnymi obowiązkami.

Wiedzieli, gdzie są granice
Co było przyczyną tragedii? Nie wiadomo. Gruzini wspominali, że mężczyźni mogli zostać porwani przez lawinę. Inna wersja mówiła o niedoświadczonych alpinistach, którzy wybrali się w góry w czasie bardzo intensywnych opadów śniegu.
- Znałem Darka doskonale - mówi ks. Chmielewski. - On wiedział, gdzie jest granica, której przekroczyć nie można. To musiał być nieszczęśliwy wypadek.
Ciała obu księży zostaną w najbliższych dniach przewiezione do Polski. Ks. Klimaszewski zostanie pochowany w rodzinnych Suwałkach. Na razie nie wiadomo, gdzie spocznie ks. Sańko.



Tomasz Kubaszewski
(2006-02-23)


źródło: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060223/BIALYSTOK/60222013&SearchID=73238636874551


Zawsze szukali mocnych wrażeń

Dwaj związani z Suwałkami księża Dariusz Sańko i Szymon Klimaszewski zginęli w sobotę w czasie wyprawy na Kazbek – najwyższą górę Gruzji.

Ich ciała leżące na zboczu dostrzegł w niedzielę pilot helikoptera. Wcześniej ratownicy odnaleźli należące do kapłanów plecaki. Wczoraj po południu polska ambasada w Tbilisi potwierdziła tożsamość obu mężczyzn.
– Zdobyli inny szczyt niż planowali – powiedział „Gazecie” ks. Zbigniew Chmielewski, przyjaciel ks. Dariusza i kolega ks. Szymona.    – Dobrze, że byłem sam w chwili, kiedy dotarła do mnie informacja o tym, że to jednak ich ciała znaleziono. Nikt nie widział mojej twarzy i tego, co na niej się pojawiło. Wiem, że każdy z nas kiedyś będzie musiał odejść. Pocieszam się tylko tym, że oni zakończyli już swoją ziemską „wspinaczkę”, że zdobyli szczyt najwyższy, jakim jest Dom Ojca.
Ksiądz Dariusz Sańko miał 37 lat, a kapłanem był od ośmiu. Urodził się w Sokółce. Od lipca 2005 był wikarym w parafii św. Aleksandra w Suwałkach i wykładowcą filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w Ełku. Miał dwa doktoraty. Jego młodszy o dziewięć lat przyjaciel ks. Szymon Klimaszewski (kapłan o tym samym imieniu i nazwisku pracuje w innej suwalskiej parafii, ale nie jest krewnym zaginionego) jest rodowitym suwalczaninem. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 2003. Pracował m.in. w parafii św. Piotra i Pawła w Suwałkach, a od 1 sierpnia 2005 roku pełnił kapłańską posługę w miejscowości Arali w Gruzji.
– To byli wspaniali kapłani i ludzie, pasjonaci turystyki i sportów ekstremalnych – mówi o zmarłych ks. Lech Łuba, proboszcz parafii św. Kazimierza Królewicza w Suwałkach. – W swoich wyprawach po świecie szukali mocnych wrażeń, ale zawsze znali granicę bezpieczeństwa, której nie przekraczali. Co stało się tym razem? Nie wiemy. Dziś możemy zrobić tylko jedno – modlić się za ich dusze i powierzyć Bogu ból ich najbliższych.
Jak wynika z „dziennika podróży” ks. Dariusza Sańko, który można znaleźć w Internecie, on i ks. Szymon Klimaszewski pierwsze wspólne wyprawy zaliczyli w roku 1997. Zimą na nartach, przeszli wzdłuż Puszczy Rominckiej, a wiosną wspinali się w polskich i słowackich Tatrach. Rok później podjęli nieudaną próbę zdobycia w ciągu jednego dnia Mont Blanc. W roku 2001, w czasie kajakowego rejsu wzdłuż Półwyspu Krymskiego, zostali aresztowani, bo płynęli zbyt blisko daczy... Władimira Putina. Wszystko skończyło się jednak dobrze. W tym też roku opłynęli Bajkał wzdłuż wybrzeża wschodniego. Wybrzeże zachodnie zaliczyli wcześniej.

Tadeusz Moćkun

(23.02.2006)

źródło: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060223/REGION03/60223007&SearchID=73238637622411


Lawina zeszła prosto na nich


Jeszcze nie wiadomo, kiedy ciała kapłanów Dariusza Sańko i Szymona Klimaszewskiego, którzy zginęli w czasie wyprawy na najwyższy szczyt Gruzji – górę Kazbek, zostaną sprowadzone do Polski.

Pewne jest, że uroczyste nabożeństwa żałobne w intencji księży odprawione zostaną w suwalskich kościołach, z którymi byli związani.
Urodzony przed 37 laty w Sokółce ks. Dariusz Sańko od lipca 2005 pracował jako wikariusz w parafii św. Aleksandra w Suwałkach. Młodszy o niespełna dziewięć lat ks. Szymon Klimaszewski jest rodowitym suwalczaninem. Po święceniach kapłańskich pracował w rodzinnej parafii św. Piotra i Pawła. Od 1 sierpnia ub.r. pełnił posługę kapłańską w Arali, w Gruzji.
Właśnie do niego wyjechał prywatnie ks. Darek Kapłani znali się i przyjaźnili. Tę prawdziwie męską przyjaźń umacniały karkołomne wyprawy na Morze Norweskie, Barentsa, Mont Blanc, jezioro Bajkał i Krym. Za przepłynięcie kajakiem ok. 4,5 tys. km syberyjską rzeką Leną otrzymali wyróżnienie w konkursie „Kolos 2003”, w kategorii „Wyczyn roku”.
„Znam tego księdza bardzo dobrze. To człowiek niesamowity, zwiedził kawał świata, kochał góry, morze, wspinaczkę, przygodę, mógłbym wymieniać i wymieniać. Był niesamowicie radosny, pełen pokoju, dobroci” – tak o ks. Sańko na stronach internetowych pisze „suchoc”.
I jeszcze jedna wypowiedź z Internetu.
„Jestem w szoku. Ksiądz Sańko był u mnie w tym roku po kolędzie. Rozmawialiśmy krótko, ale wywarł na mnie niezapomniane wrażenie. Nie wypytywał, czemu nie ma męża w domu, czy chodzimy do kościoła, itp. Porozmawialiśmy o... rybkach w akwarium. Na zakończenie uścisnął mi rękę, a ja poczułam się naprawdę wyjątkowo – zojka”.
– Byli to wspaniali kapłani i ludzie, niezwykli podróżnicy, miłośnicy mocnych wrażeń – wspomina tragicznie zmarłych ks. Zbigniew Chmielewski, przyjaciel Dariusza Sańko i kolega Szymona Klimaszewskiego.
Z dziesiątków wędrówek wracali szczęśliwe. Za wyjątkiem tej, którą rozpoczęli 13 lutego. Cztery dni później mieli wrócić. Najprawdopodobniej zostali zmieceni przez lawinę.

(24.02.2006)

źródło: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060224/REGION03/60224005&SearchID=73238637622411



Suwałki pożegnały księdza

Suwałki pożegnały tragicznie zmarłego księdza Szymona Klimaszewskiego. Zginął w Gruzji razem z przyjacielem – księdzem Dariuszem Sańko.

Ks. Klimaszewski od pół roku był w Gruzji misjonarzem. Obaj z ks. Sańko wyszli w góry, żeby zdobyć Kazbek – jeden z najwyższych szczytów Kaukazu. Kilka dni później znaleziono ich ciała.

Pogrzeb ks. Klimaszewskiego odbył się w kościele pod wezwaniem św. św. Piotra i Pawła w Suwałkach, tam gdzie ks. Szymon Klimaszewski, rozpoczął swoją drogę do kapłaństwa.

Ksiądz Szymon Klimaszewski, lubił podróże, szczególnie w góry. Gdy został misjonarzem w Gruzji, zamieszkał na stałe w parafii, która leży dwa tysiące metrów nad poziomem morza. – Był pełen entuzjazmu. Bardzo kochał dzieci. Jak przyszedł, liczba ministrantów zwiększyła się – wspomina ks. Jerzy Szymianowski proboszcz parafii Raliude w Gruzji.

14 lutego, razem ze swoim przyjacielem ks. Dariuszem Sańko, wyruszyli na górę Kazebek. Tam zginęli, wszystko wskazuje na to ze spadli ze ściany szczytu. Na pogrzeb księdza Szymona Klimaszewskiego, przyszły tłumy suwalczan.

W czwartek w Sokółce odbędzie się pogrzeb księdza Dariusza Sańko.


Jakub Mikołajczuk

(28.02.2006)

 

źródło: http://tvp.pl/View?Cat=2838&id=309213




Góry ich nam zabrały

Wczoraj w Suwałkach odbył się pogrzeb jednego z dwóch księży, którzy 16 lutego zginęli w czasie wyprawy na Kazbek, najwyższy szczyt w Gruzji. Na trumnie kapłana leżało symboliczne serce z napisem: "Góry Cię kochały, góry Cię zabrały”. Jutro w Sokółce pochowany zostanie ks. Dariusz Sańko, drugi uczestnik tragicznej górskiej wyprawy.

Uroczystościom pogrzebowym w kościele św. Piotra i Pawła przewodniczył ks. bp Jerzy Mazur. Koncelebransami było kilkudziesięciu kapłanów, w tym m.in. biskupi Giuseppe Pasotto z Tbilisi i Romuald Kamiński, biskup pomocniczy diecezji w Ełku oraz ks. Jerzy Szymerowski, z parafii w Arali (Gruzja), w której od 1 sierpnia 2005 roku pracował ks. Klima-szewski. Z Arali, po mszy świętej odprawionej 13 lutego, ks. Szymon i jego gość ks. Dariusz Sańko wyruszyli na swoją ostatnią wyprawę. Wcześniej m.in. wspinali się na Mont Blanc, pływali kajakami po Morzu Norweskim i Morzu Barentsa, jeziorze Bajkał i rzece Lenie. Za przepłynięcie tej ostatniej otrzymali wyróżnienie "Kolos 2003” w kategorii "Wyczyn roku”.
- Obaj kochali przygodę, szukali pięknej przyrody, umieli się nią zachwycać - w pożegnalnej homilii mówił ks. bp J. Mazur. - Nie dane im było jednak wejść na szczyt Kazbeku, zachwycić się pięknem kaukaskiego krajobrazu. Dziś zachwycają się pięknem nieba, pięknem Królestwa Bożego.
Powrót z wyprawy na Kazbek kapłani zaplanowali na 18 lutego. Kiedy w tym dniu nie odezwały się ich telefony komórkowe, ks. Szyme-rowski o wyprawie powiadomił służby ratownicze. Następnego dnia leżące na wysokości 4400 m n.p.m. plecaki, a następnie dwa ciała, zauważył pilot ratowniczego śmigłowca. W poniedziałek, 20 lutego ustalono: to zwłoki kapłanów z Polski.
Zginęli 16 lutego. Jak? Odpowiedź powinna dać projekcja filmu nagranego przez księży. Taśma znajduje się w kurii biskupiej w Ełku.
Wszystko wskazuje na to, że przyczyną ich tragicznej śmierci był upadek ze skalnej ściany. Prowadzący wyprawę ks. Dariusz niespodziewanie odpadł od skały. Próbował go jeszcze złapać znajdujący się nieco niżej ks. Szymon (prawdopodobnie miał już złamaną nogę). Nie udało się i obaj spadli kilkaset metrów w dół, ponosząc śmierć na miejscu.
- To przyjaciel naszego domu, i kiedy mówimy o nim, trudno tak nagle, z dnia na dzień, słowo "jest”, zastąpić słowem "był” - takiego ks.Szymona zapamiętają Jolanta i Henryk Wysoccy z parafii św. Anny w Giżycku.
Jak mówił ks. bp Mazur, człowiek na ziemi jest przechodniem, pielgrzymem, którego celem jest szczęście wieczne. A śmierć życie zmienia, ale go nie kończy.

 

Tadeusz Moćkun

(01.03.2006)

źródło: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060301/AKTUALNOSCI/60228019&SearchID=73238637622411


Bóg go wezwał

Tysiące osób uczestniczyły w pogrzebie tragicznie zmarłego ks. Dariusza Sańko, który w czwartek odbył się w sokólskiej parafii pw. św. Antoniego Padewskiego. Dwa dni wcześniej w Suwałkach pochowano ks. Szymona Klima-szewskiego. Obaj zginęli 16 lutego przy próbie zdobycia najwyższego szczytu Kaukazu - góry Kazbek.

Kapłani rozpoczęli swoje wspólne wędrówki w 1997 r. Wspinali się na Mont Blanc, kajakami pływali po najgłębszym jeziorze świata Bajkał i wzdłuż Półwyspu Krymskiego. Podczas tej ostatniej wyprawy zostali aresztowani, bo za bardzo zbliżyli się do... daczy Władimira Putina. 13 lutego br. postanowili zdobyć górę Kazbek na Kaukazie. Ta wyprawa ks. Dariusza Sańko i ks. Szymona Klimaszewskiego miała tragiczny finał.
- Nie zadawajmy Bogu pytań "dlaczego?”. On powołuje do życia, ale też wzywa do siebie, kiedy chce - powiedział do uczestników uroczystości pogrzebowych abp Wojciech Ziemba, metropolita białostocki.
Ci, którzy znali pochodzącego z Sokółki ks. Dariusza, zapamiętają go jako człowieka, który nieustannie za czymś podążał, czegoś poszukiwał.
- Stale stawiał przed sobą nowe wyzwania. Stąd brały się pomysły na kolejne wyprawy. Żył pełnią życia, a zginął, robiąc to, co bardzo kochał - dodał przyjaciel zmarłego kapłana z Sokółki.
- Lubili go zarówno kapłani, jak i wierni. Miał mnóstwo przyjaciół, co zresztą widać w dniu dzisiejszym - powiedział podczas kazania ks. Romuald Kamiński, biskup pomocniczy ełcki.
Na zakończenie mszy ks. Karol Bujnowski, prefekt WSD w Ełku podkreślił, że ks. Dariusz i ks. Szymon "zdobyli już swój najwyższy szczyt, z którym kiedyś będzie musiał się zmierzyć każdy z nas”.

Ks. Dariusz Sańko urodził się 17.10.1969 r. w Sokółce. Chodził do miejscowej SP nr 1 i Liceum Ogólnokształcącego. Studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Skończył Wyższe Seminarium Duchowne w Ełku, gdzie w 1998 r. przyjął święcenia kapłańskie. Miał dwa doktoraty. Pracował w parafii pw. Ducha Świętego Pocieszyciela w Giżycku, parafii pw. NMP Królowej Polski w Olecku i parafii pw. św. Aleksandra w Suwałkach. Był wykładowcą WSD w Ełku i duszpasterzem studentów diecezji ełckiej.

(03.03.2006)

źródło: http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060303/AKTUALNOSCI/60302020&SearchID=73238637622411


Ambasada potwierdza

Radca ambasady RP w Tbilisi Wacław Szczurski potwierdził w środę po południu w rozmowie z PAP, że znalezione na Kaukazie zwłoki dwóch alpinistów to ciała polskich księży z diecezji ełckiej - Szymona Klimaszewskiego i Dariusza Sańki.

"Z niezbitą pewnością mogę powiedzieć, że są to ciała polskich księży" - oznajmił radca Szczurski, który udał się śmigłowcem na wysokość 3.700 m, dokąd ekipy ratownicze zniosły odnalezione ciała. Poinformował, że przywiózł zwłoki do Tbilisi.

Ksiądz Szymon Klimaszewski przybył do Gruzji we wrześniu ubiegłego roku i pracował w parafii w Arali. Ksiądz Dariusz Sańko był wikariuszem parafii św. Aleksandra w Suwałkach i przyjechał do Gruzji w celach turystycznych. Obydwaj byli znanymi podróżnikami.

Polscy księża zaginęli w weekend podczas wspinaczki w okolicach góry Kazbek, na Kaukazie.

Informację o tym, że księża wyszli w góry, Polska placówka otrzymała o północy z niedzieli na poniedziałek. Natychmiast uruchomiono akcję poszukiwawczą. Dzięki miejscowej misji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) do akcji włączono śmigłowiec; w poniedziałek udało się zrobić lot rozpoznawczy wokół góry Kazbek. Kazbek wznosi się na wysokość 5033 m n.p.m.

We wtorek agencja ITAR-TASS podała, opierając się na doniesieniach departamentu ds. sytuacji nadzwyczajnych gruzińskiego MSW, że 15 kilometrów od kurortu narciarskiego Kazbegi znaleziono rzeczy osobiste i torby dwóch Polaków. W środę poinformowano, że ratownicy odnaleźli zwłoki, lecz nie było potwierdzenia, do kogo ciała należały.

W rejonie Kazbeku od 10 dni notowano obfite opady śniegu i niewykluczone, że Polacy znaleźli się w zasięgu lawiny.

(21.02.2006)

źródło: http://tvp.pl/View?Cat=119&id=305978

 

 

 

Strona główna  I  Uczestnicy  I  Fotografie  I  Encyklopedia  I  Media  I  Księga gości  I  Nasze wyprawy  I  Kontakt

 
 

  

 

 ARTUR SAŃKO 2006 © sanio@op.pl